"Gówna rządzą!"
A więc wczoraj były tzw. Talentynki. (Jest to "impreza" w mojej "szkole", gdzie uczniowie ukazują swoje (anty) talenty muzyczne, wokalne i taneczne)Jednym słowem - masakra.
Oczywiście, ja, Jezus i Bóg wybraliśmy się tam, by pooglądać sobie Kałórzę i jego cudowny występ. (Razem z Łosiem i taką jedną dziewczyną śpiewali piosenkę "Kołysanka" zespołu Sumptuastic xD)
Ich piosenka była zdecydowanie najlepsza, bo skoro śpiewałam ją całą i co chwilę dodawałam: "Kocham cię Łosiu" to coś musi w tym być.
Ofc, najlepsze występy miał tzw. Chleb, czyli Pasterski! "Imprezę" zaczął głośnym wejściem, co skomentowałam: "I czeeego! Ten ryyj drzesz!". Czytał on sobie z kartki, gdzie było zapisane, kto ma wystąpić następny, a nasza trójca tańczyła breakdance'a do jego słów xD
I tak najbardziej masakryczne było wykonanie piosenki "Memories" przez pewną dziewczynę, którą znam osobiście i o której wiem, że ona nie śpiewa najlepiej. Cóż...
Bóg dała złapać się na głos Kaśki i krzyczała do niej: "Kocham cię Kasiu! Kocham cię!"
Bardzo spodobała mi się piosenka "Zawsze tam gdzie ty", którą śpiewałam: "Jedno, jedno tylko wiem, być tam, zawsze tam gdzie Smith!" xD
Potem cała nasza trójca poszła po niezawodnego Kapitana Carsona, z którym zrobiłyśmy niesamowicie wielką trzodę na dworcu kolejowym. Kochane wróbelki dostały imiona Adam, Jade, Davey, Hunter, przy czym Davey był samiczką ^^
Nie zabrakło popisów Smitha oraz tańców Kapitana Carsona. Nawet udało się nam zebrać jakąś publiczność xD
Do domu wróciłam o godzinie 20:40, czym naraziłam się mojej mamie... Ale następnego dnia dopiero zrobiła mi kazanie, na które odpowiadałam: "mhm, mhm, y-y, mhm". ^^
No a teraz nasza ulubiona część: Korek do Rzaby.
Nie wspomniałam wcześniej o akcji w zeszły poniedziałek. Zrobił nam kartkówkę. Ja tam sobie poradziłam, Kowal dał mi spisać.
A Machony do niego z tekstem: "Pan lubi pałki stawiać, co?"
Kodorza zrobił zonka i nawet nie sprawdzając, każdemu wstawił 5, a Machonemu 1. Jak dla mnie to jest oczywiście plus, bo zdam do następnej klasy. Ale są też osoby, które nie zdadzą i dupa.
Stay fresh!
Narcyza 15th May 2008, Thursday [komentarzy 2] komentuj
"Ryan jest dobry!"
Notka będzie poświęcona Korkowi Do Rzaby.Jest on jedynym nauczycielem w szkole, którego nienawidzę.
Dostałam dzisiaj dwie pały i w dodatku przeżyłam załamanie nerwowe. Wyobrażacie sobie płakać przez nauczyciela? Bo Smith, Bob, Ja, Ja, Ja, Ja, Ja, Liliane, wiL, Szatan, PornoŻelka, Ryan (?) i cała reszta tej pierdolniętej zgrai - nie.
(Smith nawet chciał go pogryźć, ale poszedł na obiad i go nie pogryzie.)
Oczywiście lekcja nie była zła pod jedyn wzgędem. Zadzwonił Zbychu (syn Zygmunta i Kodorza), więc Kodorza kazał mu przyjść do sali, w której akurat mieliśmy matmę. No a potem Zbychu sobie poszedł i wtedy Kodorza przerwał "tłumaczenie" ("the job") czegośtam, wyglądając za okno.
I z jego ust padło wyjątkowo przedłużone słowo:
- Kurrrwa.
A potem okazało się, że to coś z samochodem Zbycha. Ja, Jezus i Bóg oczywiście zaczęliśmy wymyślać (oczywiście, okazało się to prawdą xD), że Ryan okrada auto Zbycha. Ofc, był z nim Brendon!
Ryan ukradł rozrusznik do samochodu i dupa. Auto stoi przy tym pieprzonym drzewie.
No a potem ja przeżyłam załamanie nerwowe. Kodorza kazał mi zostać po lekcji. Powiedziałam mu, że jest pierwszym nauczycielem, przez którego płaczę.
Co za dupek z niskim poziomem inteligencji...
Stay fresh.
Narcyza 8th May 2008, Thursday [komentarzy 7] komentuj
"Ale gość miał fajną dupę..." "CO?!"
Oczywiście, tematem notki będzie trzoda, będą ludzie i nawet dla dupy z uszami też się miejsce znajdzie.Otóż.
Moja "cudowna" klasa (tj. beze mnie, Boga, Jezusa i Kałórzy) wymyśliła sobie wycieczkę nad Głębokie. Mieliśmy być jedyną klasą, która zostawała w szkole no i w zwiąku z pisaniem matur musielibyśmy mieć same zastępstwa.
No to wtedy ja, Jezus, Bóg i Kałórza sobie poszliśmy. (Stwierdziłam, że jakby co, to ja byłam u ginekologa. Sram na to.) Podczas drogi Kałórza rozmawiał ze swoją dziewczyną i w ktrymś momencie powiedział do nas: "Ale gość miał fajną dupę...", na co rozległo się głośne: "CO?!" jego dziewczyny, którego jednak nie słyszałam. (-_-) Potem ona się obraziła...
No i zwyczajem poszliśmy sobie do Galaxy. Kałórza oczywiście nie chciał przymierzyć Smiffowego kapelusza. (Wyklnę go kiedyś, przysięgam!)
Zabawa w sklepie z zabawkami Smyk była wprost nieziemska (ukradli mi dzieciństwo, więc się nie dziwcie...). Wychodowanie własnego Śluszki (czyt. Skarpety) kosztowało 100 złotych. Złodziejstwo się szerzy, cholera. A gdyby nie to, Ryan miałby własnego, bezdomnego Śluszkę.
(O, mój brat jest dostępny na gg. O _ O)
Usiedliśmy później przy fontannie, gdzie na dnie leżały pieniądze. Chciałam je wziąć, ale niestety, nie sięgnęłam dna =( Nie było jeszcze nic o dupie z uszami. A więc: dupa z uszami ^^
Wracając, (Kałórza sobie potem poszedł) spotkaliśmy Śluszkę z brzydkim rowerem. Krzyknął do nas coś w stylu: "A wy gdzie?". Jezus kazała mu spierdalać, a ja powiedziałam: "Tam, gdzie ty nie!".
Czasem mi go żal... To taki idiota, który, tu cytuję jego słowa do mnie: "widział mnie w oknie, jak się tłam"... W tym wypadku "tłam" miało znaczać "cięłam się". Eh.
No, to koniec. Muszę uczyć się do chemii. O! Jeszcze muszę dać: Zabawki z Penisem oraz Uroczy Bunt Na Budowie Mojego Domu.


Narcyza 6th May 2008, Tuesday [komentarzy 2] komentuj
"Ja kiedyś się shake'iem zakrzytusiłam i prawie się udusiłam"
Nareszcze mam o czym pisać ^^Otóż dzisiaj będzie o robieniu trzody w moim ukochanym mieście.
Umówiłam się wczoraj z Bogiem na 13. Oczywiście, znając moje "poczucie" czasu wyszłam z domu o godzinie 12:15. Szłam sobie tak powoli (a dojście do jej domu nie zajmuje mi normalnym tempem więcej niż 10 minut), aż w końcu byłam blisko. I tak wiedziałam, że jestem za wcześnie, wiec przeszłam przez Netto, by sprawdzić, która godzina. Zonknęłam (xD), zobaczywszy, jak jest wcześnie.
Ale doszłam do jej domciu, wyciągnęłam puszkę Coca-Coli Light no i usiadłam na schodkach przy jej bloku.
I tak siedzę, popijam napój i nagle zaczęło lekko kropić. Jakaś babcia (bez moherowego beretu =( )przeszła, a ja głośne:'kurwa'.
Siedzę dalej. Deszcz przestał wreszcie padać,a ja męczę tę colę dalej. Przechodzą jacyś chłopcy ("the job" -_-) z okrzykami: "Emooo! EEEEMMMOOOO!" kierowanymi najprawdopodniej do mnie. Osz wy kurwy, pomyślałam sobie, siedzę jak jakiś pierdolony punk w brudzie, a oni nazywają mnie emo. Natomiast głośno wypowiedziałam: "Pierdolone subkultury".
Siedziałam tak sobie dalej, ludzie przechodzili i odchodzili. Postanowiłam, że poczekam, aż oni wszyscy sobie pójdą. A kiedy już poszli, a ja wstałam, by zadzwonić po Boga, Bóg stała sobie za drzwiami i patrzyła na mnie z dziwnym uśmiechem.
No to ja też się uśmiechnęłam, a potem poszłyśmy do Galaxy.
W Galaxy odbyła się tak zwana trzoda, czyli przymierzanie Smiffowych (xD) kapeluszy. Prowadziłam Boga po wszytskich (no, prawie) sklepach ^^
Zeszłyśmy parkingiem, wyjściem dla samochodów i jakiś gościu na nasz widok postukał się w łeb. Ale sram na niego. ^^ Potem poszłyśmy do jakiegoś dziwnego parku, gdzie był pan z małą dziewczyną, która puszczała fajne bańki ^^. Ja i Bóg usiadłyśmy na ławce i potem wyryłyśmy swoje inicjały na drewnie. Później była wycieczka znów do Galaxy, no a potem do domciu.
Było fajnie! ^^
Alex: Ośle! Ja tu czekam na list od ciebie, a tu ani widu, ani słychu, jakbyś umarł, downie! Ja tu na gadu czatuję cały dzień, a ty co?! Olewasz! ^^ Wracaj szybko, mlecze już zakwitły ^^
Pozdrawiam wszystkich. Oczywiście, jeżeli ubierasz się na czarno w lato ^^
Narcyza 2nd May 2008, Friday [komentarzy 3] komentuj
Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: Weheartit
